Keyless to, keyless tamto. Czym w zasadzie jest ten keyless?

System dostępu bezkluczykowego

Czytając swoje poprzednie wpisy złapałem się na tym, że przynajmniej kilkanaście razy użyłem wyrażenia „keyless”. Co prawda zawsze starałem się w dwóch-trzech zdaniach objaśnić, o co w ogóle chodzi, ale odbiorca tekstu i tak mógł poczuć się zmieszany. Dzisiaj więc zajmę się tym tematem nieco bardziej kompleksowo. Odpowiemy na pytanie, czym jest system dostępu bezkluczykowego, jak działa, dlaczego łatwiej jest ukraść samochód z systemem „keyless” i dlaczego ma on na koncie przynajmniej kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych (!) w samych Stanach Zjednoczonych.

Rys historyczny

Niektórzy z Was mogą być zdziwieni faktem, że idea dostępu bezkluczykowego mogła (nie musiała, ale mogła) narodzić się w Związku Radzieckim, około pół wieku temu. Istnieją doniesienia, że niektórzy tamtejsi kierowcy zdecydowali się na „lekki” tuning swoich aut i zamiast przycisku wyłączania zapłonu, podmieniali go na przycisk uruchamiania silnika. Nie było to rozwiązanie pozbawione wad,  bowiem w celu otwarcia drzwi kierowca musiał już kluczyka użyć, jednak Radziecka myśl techniczna pokazuje, że sam pomysł narodził się już dużo, dużo wcześniej, niż nam się wydaje.

Atrybuty historii
Źródło: Adobe Stock

W kolejnych latach pojawiały się auta koncepcyjne, w których starano się znaleźć kompromis pomiędzy trwałością rozwiązań bezkluczykowych, wygodą użytkowania oraz ochroną auta przed złodziejami. Zdecydowano się nawet na rozwiązania biometryczne, w których skład wchodziły czytniki linii papilarnych lub rozpoznawania twarzy – mimo, że wykazały one wystarczającą, jak na tamte czasy, niezawodność, to jednak wciąż były zbyt drogie dla przeciętnego właściciela samochodu osobowego.

Przełom

Punktem zwrotnym w dziejach rozwoju systemów bezkluczykowych i wprowadzeniu ich do masowej produkcji, było wynalezienie klucza, który zawierał wzmacniacz sygnału i za każdym razem potrafił wygenerować inny, niepodrabialny kod cyfrowy.

Wynalazek postanowił na masową skalę wykorzystać koncern Mercedes-Benz. To właśnie flagowy model tego producenta, czyli klasa S, jest powszechnie uznawany za pierwszy, masowo produkowany samochód z zapłonem bezkluczykowym.  Po tym fakcie, w „keyless” zaczęto wyposażać modele Acura, Cadillac, Lexus i Rolls-Royce. Potem technologia ta stawała się coraz tańsza i bardziej dostępna: w 2008 roku około 11 procent wszystkich aut sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych, było wyposażonych we wspomniany system. Do 2018 r. „keyless” był standardowym wyposażeniem w 62 procentach sprzedawanych pojazdów.

Prześledźmy, jak właściwie działa „keyless”

Bezkluczykowe systemy  realizowane są przy pomocy niewielkiego breloczka, który z łatwością można schować w kieszeni, torebce, walizce, w zasadzie w dowolnym miejscu w pobliżu odbiornika znajdującego się wewnątrz pojazdu.

Mężczyzna z krótkofalówką
„Keyless” działa w oparciu o fale radiowe. Źródło

Breloczek przesyła unikalny sygnał o niskiej częstotliwości do komputera samochodu, który następnie potwierdza, że ​​wysłany sygnał jest prawidłowy,  co umożliwia naciśnięcie przycisku na desce rozdzielczej lub konsoli w celu uruchomienia silnika. Tak samo odbywa się jego wyłączanie – wystarczy przycisnąć przycisk Start/Stop.

Poza zapłonem bezkluczykowym, większość tego typu systemów oferuje także otwieranie Bezkluczykowe,  co pozwala na dostanie się do wnętrza auta, bez wkładania kluczyka w zamek lub naciskania przycisku na pilocie.

Warto tu zaznaczyć, że „keyless” nie osiągnął jeszcze statusu niezbędnego w motoryzacji (tak jak np. ABS czy ESP), jednak właściwie wszystkie nowe auta są w „keyless” wyposażone. Rozszerza to możliwości korzystania z pojazdów osobom z niepełnosprawnościami lub np. zapaleniem stawów, dla których trzymanie tak małego przedmiotu w ręce i przekręcanie go za każdym razem po włożeniu do zamka, mogłoby nastręczać trudności i bólu.

Zalety systemu bezkluczykowego

Te są oczywiste. Kto nigdy w poszukiwaniu kluczyka do auta nie przetrząsnął wszystkich kieszeni, niech pierwszy rzuci kamieniem. Naturalnie w gorszej sytuacji są kobiety, gdyż one, prócz kieszeni, muszą jeszcze „walczyć” z torebką – a w niej, jak wiadomo, może znaleźć wszystko, łącznie z Atlantydą i Świętym Grallem.

Szukanie kluczy do auta to problem również w zimę. Bo przecież trzeba zdjąć rękawiczki, bo w rękawiczkach się ręka do kieszeni nie zmieści, a tu mróz siarczysty, ręce bolą, kluczyka w spodniach nie ma, trzeba się rozsunąć i szukać wewnątrz kurtki, a tam tylko portfel. Ale jest druga kieszeń, kurde, trzeba się całkowicie rozebrać do rosołu, a i tak okazuje się, że klucz był w pierwszej kieszeni w spodniach.

Prawda, że irytujące? Niemal tak samo, jak plątanina słuchawek w kieszeni wymieszana z drobnymi na myjnię. Posiadając auto z „keyless”, właściwie pozbywamy się tego problemu – wszystko jedno, czy kluczyk jest w spodniach, kurtce, siatce, plecaku, nieważne.

Żeby nie było za kolorowo, są też minusy

Chodzi tu przede wszystkim o kwestie bezpieczeństwa. Trzeba sobie jasno powiedzieć – samochody wykorzystujące systemy dostępu/zapłonu bezkluczykowego to łakomy kąsek dla złodziei. Potrafią oni bez problemu przechwycić sygnał kluczyka metodą „na walizkę”, a nawet go podrobić, wykorzystując do tego urządzenie przypominające starą konsolę do gier firmy Nintendo.

Wydaje się, że na w pełni bezpieczne, niewymagające stosowania dodatkowych zabezpieczeń antykradzieżowych systemy „keyless”, przyjdzie nam jeszcze poczekać. Chociaż jest światełko w tunelu, bowiem obecnie, głównie dzięki technologii blockchain, kryptografia rozwija się bardzo prężnie. Póki nie nastąpi przełom, w celu ochrony samochodu przed kradzieżą, trzeba wykorzystywać elektroniczne blokady zapłonu.

CanLock – zabezpieczenie samochodu z „keyless” przed kradzieżą

Oferowane przez Zabezpiecz-Auto.pl rozwiązanie wydaje się być obecnie najlepsze na rynku. Działanie tego systemu odbywa się na zasadzie zablokowania poleceń, przesyłanych przez kierowcę magistralą CAN do podzespołów samochodu.

Aby umożliwić swobodny przepływ poleceń, np. w celu uruchomienia silnika lub włączenia biegu, należy dokonać odpowiedniej autoryzacji. W zależności od wersji urządzenia CanLock, może się to odbywać przy pomocy specjalnej pastylki Bluetooth lub kodu PIN, który znany jest tylko i wyłącznie właścicielowi samochodu.

„Keyless” bywa śmiertelnym zagrożeniem

Niebezpieczeństwo korzystania z „keyless” nie wiąże się tylko i wyłącznie z utratą samochodu, ale również zdrowia, a nawet życia.

Zwłoki w kostnicy, wystające stopy.
Korzystanie z „keyless” bywa niebezpieczne. Źródło

Od 2006 roku opisano przynajmniej 24 przypadki śmiertelne zatrucia tlenkiem węgla, który z garażu, poprzez wentylację, dostał się do pomieszczeń mieszkalnych w domu. W dzisiejszych czasach bowiem, silniki są coraz bardziej przyjazne środowisku, a przez to również ciche. Powyższe przypadki wynikały z faktu, że pozostawiające w garażu samochód osoby, po prostu zapomniały wyłączyć silnik – w konwencjonalnych autach zapewne przypomniałby im o tym kluczyk w stacyjce.

Warto również zaznaczyć, że z cicho pracującym silnikiem i brakiem widocznego znaku, jakim jest kluczyk, zdarzało się, że kierowcy wysiadali z aut, gdy samochód jeszcze się toczył. Wiele osób doznało z tego powodu uszczerbku na zdrowiu lub strat materialnych.

Share:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

Table of Contents

On Key

Powiązane wpisy